Szukaj na tym blogu

24 czerwca 2013

Pamiętaj, nie jesteś zwykłym psem. Jesteś owczarkiem!

Wiecie, kochamy psie sporty. Są cudownie widowiskowe, dynamiczne, wzbudzają silne emocje. Ogromny szacunek budzi fantastyczne wyszkolenie czworonogów, skoncentrowanie psa na przewodniku i gotowość wykonania każdego polecenia bez zastanowienia. Jest jednak pewien typ współpracy psa z człowiekiem, która bardzo różni się od innych znanych nam dyscyplin psich sportów. Jednocześnie jest jednym z najstarszych psich zawodów, sięgając tym samym korzeni naszej starej jak świat przyjaźni. 


Mowa oczywiście o pasieniu.

Obserwacja pary: pasterza i jego psa, na pastwisku ma w sobie coś ze spektaklu teatralnego. Cisza towarzysząca przeprowadzaniu owiec. Napięcie, które uchodzi z człowieka dopiero, gdy brama koszaru zamknie się za ostatnim zwierzęciem. Bliska współpraca pasterza z psem, bazująca na zaufaniu, bez którego nic z zaganiania nie wyjdzie. Wreszcie owce (a także gęsi, kaczki, krowy, kozy), które również są aktorami tego spektaklu. Wszystko to sprawia, że zauroczeni wracamy co jakiś czas do gospodarstwa "Pastuszkowo" pod Gostyninem, aby (póki co) obserwować pracę psów pasterskich.


Pasienie nie jest łatwe, a wyszkolenie psa do pracy z owcami wymaga wiele zaangażowania. Owce, choć zdają się kierować jedną prostą zasadą (być jak najdalej od psa), wcale nie są takie prostolinijne i potrafią dopasować swoje reakcje do tego, jaki dany pies jest. Jeśli owczarek będzie zbyt miękki, nieśmiały, zagubiony, przestraszony, owieczki natychmiast to wyczują i nie pozwolą sobie podskoczyć. Z drugiej strony zbyt ostry i nerwowy owczarek powoduje niepotrzebny stres u zwierząt, co może skutkować nielogicznym i niebezpiecznym zachowaniem owiec, które w panice mogą nawet zabić się o ogrodzenie. Tak to z tymi kopytnymi już jest. Dlatego idealny owczarek musi złapać balans, złoty środek. 


Oprócz balansu ważne jest posłuszeństwo woli pasterza, bo to on jest tym, do którego należą kluczowe decyzje. Pies nie tylko musi ich słuchać, ale przede wszystkim musi im zaufać, ponieważ człowiek widzi stado z nieco innej perspektywy niż pies. Tutaj chyba jest cała magia. Człowiek i pies są zespołem. Jeden bez drugiego obejść się nie może. Dodatkowo ich praca ma sens, jest po prostu potrzebna.


Oprócz równowagi psychicznej oraz dobrej relacji z pasterzem owczarek musi mieć "to coś". Taki X Factor, który mówi czy dany osobnik posiada instynkt pasienia, czy też nie. Instynkt ten determinuje użytkowość psa i jest sprawdzany podczas próby instynktu pasterskiego (PIP), podczas którego mały owczarek jest przedstawiany owcom po raz pierwszy, a jego zachowanie decyduje o dalszej przyszłości. Pies powinien obiegać koszar, być skoncentrowany na owcach a jednocześnie być możliwy do odwołania przez przewodnika. Nie powinien też wykazywać agresji ani lęku. Moment "odpalenia się" tego instynktu bywa niesamowity. Patricia McConnell wspomina jednego ze swoich Border Collie, który jako szczeniak przy pierwszym spotkaniu z owcami długo patrzył na nie jak na stwory z kosmosu, a instynktu pasterskiego ni widu, ni słychu. W pewnym jednak momencie ruszył w stronę owiec skradając się i zastygając dokładnie w taki sposób jak to Bordery robią. Nastąpiło to niczym przy użyciu pstryczka elektryczka, który odpalił się w głowie szczeniaka, każąc mu zachowywać się w określony dla rasy sposób! Magia genów.

W Polsce pasienie owiec dopiero zaczyna raczkować. My w "Pastuszkowie" obserwowaliśmy zmagania dwóch Owczarków Szkockich Collie Krótkowłosych i do obejrzenia zdjęć z ich pracy serdecznie zapraszamy.













2 komentarze:

  1. dobrze napisane, śliczne zdjęcia, poproszę o to z gąskami ;). Pastuszkowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy pięknie :) Jeszcze do Pastuszkowa nie raz zawitamy i parę zdjęć zrobimy.
      Zdjęciem z gąskami proszę się częstować, chyba, że lepsza rozdzielczość potrzebna.

      PS. Skip nas zauroczył. Prawdziwy model!

      Usuń