Szukaj na tym blogu

18 stycznia 2015

Dog in the fog.


Hołdując zasadzie minimalizmu, postanowiliśmy dodać wpis, który będzie przemawiał obrazem, miast słowem. Nie jesteśmy przekonani, czy to się sprawdzi, nie mniej jednak zauważyliśmy, że tego typu wpisy na innych blogach cieszą się dużym zainteresowaniem.


No, to voila! W związku z tym, że mieszkamy bardzo blisko Wisły, jej brzegi są częstym miejscem naszych spacerów. Z racji tego, że Wisła to dość wilgotna rzeka, z jej poziomu często unosi się opar (z franc. odeur), który szczelnym całunem przykrywa okoliczne łąki, lasy i zagrody, sprawiając, że na własnej skórze możemy poczuć przygnębiający klimat londyńskich parków i przedmieść XIX wieku. Z drugiej strony, żaden tam Londyn nie umywa się do naszej Wisły, która, gdy skąpana we mgle, staje się tajemniczym bezkresem, granicą snu i jawy, taką pluskającą tajemnicą niosącą w sobie konary, muł, puszki po piwie i choroba wie co jeszcze (najbardziej boimy się, że podczas któregoś spaceru znajdziemy trupa zaplątanego w przybrzeżne korzenie... brrr). 




Czasem na Wisłę mówimy "Nasza Wisła" - tak, żeby ją trochę oswoić i sprawić, żeby była nam bliższa. Niestety, co i rusz napotykamy dowody tego, że Wisła wcale nie jest "Nasza", bo jest także "Ich", czyli tych skubańców, którzy przyjeżdżają nad nią pożreć zawartość swoich kubełków KFC, wypić Kasztelana Niepasteryzowanego, albo Tatrę Mocną, a następnie błogo wypełnionym wspomnianymi przystawkami, pozwolić sobie na małe tête-à-tête w VW Golfie, bądź w okolicznych chynchach... I wszystko było by ok, gdyby bezczelnie nie zostawiali po sobie dowodów swoich upodobań. 

No dobrze, ale miało być krótko. No więc, dziś od rana mamy mleko za oknem i nad Wisłą było naprawdę pięknie, i pusto, i cicho. Cisza jest ok. 







2 komentarze:

  1. Pięknie, błogo, tajemniczo.... Sama uwielbiam mgłę i spacery w niej :)
    A co do upodobań, niestety spotkać je można wszędzie, u nas również.
    I zawsze zastanawia mnie jedna rzecz: jak?? Jak opony/gruz/sedes (autentycznie!)/wersalka z fotelami (również na własne oczy widziałam) znalazły się w środku lasu, do którego my przedzieraliśmy się chaszczami???? Że komuś chciało się wywieźć do lasu, zamiast najzwyczajniej w świecie na wysypisko...

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie, jak?? A może wersalka z fotelami była tam zanim urósł las? ;)

    OdpowiedzUsuń