Szukaj na tym blogu

28 czerwca 2015

Turyńskie figle, czyli słów parę o Mistrzostwach Świata Obedience A.D. 2015


Życie bywa przewrotne i niepoważne. Płata nam figle (zupełnie jak Nac Mac Feegle, których nawet w piekle nie chcą). Nam spłatało również, bo dość niespodziewanie spełniło się jedno z marzeń MM, czyli wyjazd na Mistrzostwa Świata Obedience do Turynu.


Gdyby jeszcze rok temu, ktoś powiedział, że w 2015 roku MM będzie na MŚ Obi, raczej byśmy mu nie uwierzyli. A gdyby dodał, że jako Team Leader Polskiej Reprezentacji, pukaniu w czoło nie byłoby końca.



A jednak... mija właśnie tydzień od powrotu MM z Turynu, gdzie "timliderowała" naszym reprezentantom. Z Grandysem - a jakże - przy boku, który choć jest przecież na poziomie bardzo podstawowym, to jest piękny niemożebnie, a to już dużo i to w każdej możliwej dyscyplinie. 


Wybaczcie dygresję.

Od początku: jak to się właściwie stało? Ano, etapów było kilka. Najpierw była chęć, po której przyszła możliwość, a jeśli już ona się pojawia, głupio nie skorzystać (nawet za cenę odwołania weselnych pląsów u boku MS, który - tu trzeba to napisać - odznaczył się dużą ilością zdrowego rozsądku, ograniczając się w swojej reakcji do kilku tylko westchnień oraz jednego: "ale jak to?". Nie ma sensu walczyć z huraganem, człowiek tylko głodny się robi). Następnie były jeszcze zawirowania, efektem których niczemu winna MM została Team Leaderem of Polish National Team. Funkcja ta, jest funkcją dość zaszczytną a nawet odpowiedzialną, bo nakłada na Team Leadera obowiązek niesienia flagi podczas rozpoczęcia, znajomością regulaminów (a to naprawdę dużo słów) oraz pośredniczenia w kontaktach między Reprezentacją a Organizatorem, które to kontakty, siłą rzeczy, były dość skomplikowane. Luźne podejście południowców z ich charakterystycznym tranquillo, tranquillo (z włoskiego: będzie Pan zadowolony) wcale nie uspokajało. Dodatkowo, z jakichś powodów, uznano że język angielski nie jest wymagany wśród osób w koszulkach "STAFF", więc rozkładaniu bezradnie rąk nie było końca. Tak czy siak, nie wiedząc za bardzo co ją spotka w Turynie, MM na prośbę Magdy Łęczyckiej i Jagny Nowotarskiej, zgodziła się zastąpić tę drugą w tej zaszczytnej funkcji i wraz z tą pierwszą ruszyła dzielną Dacią w podróż liczącą 1300km w jedną i trochę tylko więcej w drugą stronę (GPS'y to bardzo podstępne urządzenia, które od czasu do czasu przejawiają usilną chęć do geograficznego edukowania kierowców, co bardzo słusznie zauważyła Jagna; w każdym razie centrum Monachium nocą wygląda bardzo interesująco).


Większa połowa Reprezentacji nocowała pod Toruniem Turynem, w znalezionej przez Asię Hewelt kwaterze. Ba! Kwaterze! Hacjendzie otoczonej ogródkiem, ogrodem, parkiem, REZERWATEM! Jak ona to wyhaczyła, do dzisiaj nie wiemy, ale miejscówka była pierwsza klasa i naprawdę przyjemnie było do niej wracać po całym dniu zawodów.




Same Mistrzostwa, pomimo tranquillo, tranquillo, były dobrze zorganizowane, ale trzeba było mieć oczy i uszy dookoła głowy, bo nie zawsze wszystko szło według planu. Zresztą, dobrze że w ogóle był jakiś plan, bo zdaje się, że Włochom takie koncepty porządkujące rzeczywistość są kulturowo obce. Co by jednak nie mówić, robią taaaaką pyszną pizzę z mozzarella di bufala, i mają taaaakie sklepy z ojej-jaką-ogromną-szynką dyndającą pod sufitem, że można im wybaczyć.



Starty naszych zawodników były bardzo udane. Ze wstrzymanym oddechem obserwowaliśmy przebieg Magdy Łęczyckiej i ze złością patrzyliśmy na oceny sędziów!Nastawienie sędziów było bardzo krytykowane poza kulisami, a wielu zawodników słusznie poczuło się skrzywdzonymi zaniżonymi punktami. Nawet MS, który zgodnie z zasadą "nie znam się, to się wypowiem", był zdegustowany obcinaniem punktacji do tego stopnia, że mruknął oglądając relację na żywo: "skandal". I jeszcze egzorcyzma dorzucił: "no, k...., no!".


Gdy złość opadła, przyszła (i została) refleksja, że Zuko spisał się świetnie, pracował bardzo ładnie i to jest najważniejsze. Jakość i sam start. Za to warto wznieść toast! 

Koniec końców Polska Reprezentacja zajęła 7 miejsce w ogólnej klasyfikacji (21 krajów). Jest to historyczny wynik, bo nigdy tak wysoko nie byliśmy! Hurra! Ole, ole, ole...!


Na koniec, chcę pogratulować wszystkim reprezentantom. Byliście świetni. Jestem szczęśliwa, że mogłam tam być razem z Wami, a myśl że może nawet byłam trochę pomocna sprawia, że policzki barwią mi się na czerwono. Szczególnie dziękuję Magdzie i Jagnie za cenne rady, uwagi i wsparcie w pełnieniu mojej funkcji oraz za to, że umożliwiły mi bycie częścią tego niesamowitego wydarzenia. 

Ps. MS poszedł na wesele sam i nawet widziano, że tańczył ;-)

1 komentarz:

  1. Gratulacje dla wszystkich startujących :-)
    Gdzie można zobaczyć filmiki z Waszych startów? :)
    Pozdrowienia! K&T
    jackterror.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń